Infolinia 0801 000 144
CLARENA OZNACZA SUKCES
W Magazynie Dziennika Gazety Prawnej ukazał się obszerny artykuł o życiu i przepisie na biznes Patricii Popławskiej-Kostiuk, prezes Clareny.
"Clarena oznacza sukces
Można być szefową firmy, która zaczynała od zera i w ciągu kilkunastu lat zajęła jedną trzecią rynku. Można być matką piątki dzieci, które wychowuje się samotnie. Można zdobywać tytuły mistrzowskie w ujeżdżeniu koni, w których starują profesjonaliści. Ale robić to jednocześnie? A jednak. Patrycja Popławska-Kostiuk, rocznik 1966, właścicielka wrocławskiej Clareny, producenta profesjonalnych kosmetyków, matka piątki dzieci, kilkukrotna mężatka, z tytułem wicemistrza seniorów Polski południowej w ujeżdżaniu koni.(...) - Kiedyś spędzałam w firmie długie godziny, zastanawiając się nad jakimś problemem i doskonale wiem, jak trudno wtedy o świeże spojrzenie. Teraz zyskuję dystans i dzięki temu osiągam dużo lepsze efekty - opowiada. Wyraźna granica, jaką stawia między życiem prywatnym a pracą, bywa we Wrocławiu powodem do zazdrości. - W świecie prezesów jest przecież tak, że jeśli ktoś idzie już na golfa, to z kontrahentem - śmieje się Jacek Jurgielaniec, wiceprezes Mirosław Wróbel Mercedes-Benz. Swoje biznesowe credo Popławska definiuje następująco: - Nigdy nie było moim celem zarobienie miliona czy pięć milionów. Ważniejsze, by coś stworzyć. Najpierw jeden sklep, potem cały rynek. Najpierw zdobyć kraj, teraz zagranicę. Jeśli człowiek ma cel i się go trzyma, pieniądze przyjdą prędzej czy później. (...)
W jej przypadku raczej prędzej - pierwszy milion zarobiła pięć lat temu i teraz pomnaża tę sumę. Ubiegłoroczne przychody Clareny to niemal 36 min zł, czysty zysk szacuje na ponad 10 min. Jeśli pamiętać, że stworzyła coś z niczego, nie najgorzej. -Jestem raczej ostrożna. Jeśli ryzykuję, to tylko za własne pieniądze - precyzuje. Jedyny kredyt, jaki spłaca, to mieszkaniowy. Odkąd pamięta, chadzała własnymi drogami. Rodzice chcieli, by poszła na medycynę albo przynajmniej weterynarię, jak ojciec. Ale 18-letnia Patrycja miała inne plany - zakończyła edukację na technikum rolniczym i wybrała małżeństwo, co oznaczało też pierwszy własny biznes.(...) kiedy znajoma szukała wspólniczki, by otworzyć sklep z kosmetykami, nie miała wątpliwości. Jest połowa lat 90. Polki, po latach postu, wybierają między słoiczkami L'Oreal, Oriflame i Avonu. Popławska, by się wyróżnić, stawia na polskie produkty. Przekonuje klientki, że rodzime kosmetyki są równie dobre, a jedyna różnica to niższa cena. Dziś podsumowuje: - To był strzał w dziesiątkę. Poza oryginalnym pomysłem na sklep wyróżnia ją już wtedy strategia kosmetycznego interesu: oprócz towaru oferuje profesjonalne doradztwo. (...) Popławska zostawia sklep koleżance i rozpoczyna działalność gospodarczą na własny rachunek.(...) Po czterech latach ma już odbiorców w całym kraju. Idzie dalej. Gdy producenci podnoszą ceny produktów, Popławska zaczyna mieć dość uzależniania się od innych. Postanawia stworzyć własną markę. Sześć lat temu, w ciąży z drugim synem, przyjeżdża na targi do Warszawy i oferuje pierwszą linię swoich kremów. Sama wymyśla nazwę Clarena (hiszpańskie imię, kojarzy się z czystością, intuicja jest podpowiada, że chwyci), sama wymyśla hasło marki ("Piękno ma znaczenie"), pisze ulotki, robi plakaty, obmyśla strategię. (...) Czy Clarena to jej ostatnia firma? - Mam tu jeszcze dużo pracy i dużo możliwości, ale nigdy nie mówię "nigdy" - odpowiada."
Dziennik Gazeta Prawna, 21 stycznia 2011
Archiwum
- grudzień 2011 (1)
- październik 2011 (2)
- lipiec 2011 (1)
- czerwiec 2011 (1)
- maj 2011 (1)
- kwiecień 2011 (4)
- marzec 2011 (9)
- luty 2011 (13)
- styczeń 2011 (7)
- grudzień 2010 (7)
- listopad 2010 (5)
- październik 2010 (4)
- wrzesień 2010 (11)
- sierpień 2010 (7)
- lipiec 2010 (6)
- czerwiec 2010 (8)
- maj 2010 (7)
- kwiecień 2010 (8)
- marzec 2010 (7)
- luty 2010 (7)
- styczeń 2010 (8)







